Dziedziczenie w spółce jawnej

Stan faktyczny: wraz z bratem prowadziłam działalość w formie spółki jawnej (dwóch wspólników) brat zmarł,a w umowie spółki nie było zapisu odnośnie jej trwania po śmierci któregokolwiek ze wspólników w związku z tym mam pytanie czy ja mogę nadal prowadzić działalność ze spadkobiercą brata jego synem, który jest jedynym spadkobiercą. i czy obecnie mogę prowadzić działalność do czasu wstąpienia spadkobiercy. Mam jeszcze pytanie co do ważności i formalności testamentu szczególnego brat zmarł na zawał przed samą śmiercią oświadczył w obecności 3 świadków swoją wolę odnośnie dziedziczenia majątku i udziałów w tejrze spółce a zarazem dalszym jej trwaniu z jego jedynym spadkobiercą. czy sąd rejestrowy weżmie pod uwagę wolę zmarłego

Przedłożone dokumenty: brak

Akty prawne:
Dz.U. 2000 nr 94 poz. 1037 Ustawa z dnia 15 września 2000 r. Kodeks spółek handlowych („ksh”)

Spółki osobowe prawa handlowego (spółka jawna, partnerska, komandytowa i komandytowo- akcyjna) są tworami ściśle powiązanymi personalnie ze wspólnikami. Co do zasady śmierć wspólnika (nie licząc komandytariuszy w spółce komandytowej i akcjonariuszy w spółce komandytowo- akcyjnej) powoduje rozwiązanie spółki osobowej. Jej bieżące interesy powinny być dokończone a majątek podzielony pomiędzy wspólników i spadkobierców zmarłego wspólnika. Wartość wkładu kapitałowego powinna być wydana w pieniądzu, rzeczy zaś przekazane przez zmarłego wspólnika spółce do użytkowania- w naturze.
Umowa spółki może jednak przewidywać, że w miejsce zmarłego wspólnika wstąpią jego spadkobiercy. Podobną uchwałę mogą również podjąć pozostali wspólnicy. Takie rozwiązanie ma na celu umożliwienie kontynuowania działania spółki jeśli większość wspólników opowie się za takim rozwiązaniem.
Jednak w Państwa przypadku, w umowie spółki nie wskazano takiego zapisu, a więc spadkobiercy nie będą wstępować w miejsce zmarłego wspólnika.

Nie zamyka to Pani jednak drogi do prowadzenia dalszej działaności.

Art. 59. [Przedłużenie umowy]
Spółkę uważa się za przedłużoną na czas nieoznaczony w przypadku, gdy pomimo istnienia przyczyn rozwiązania, przewidzianych w umowie, prowadzi ona swoją działalność za zgodą wszystkich wspólników.

Rozwiązanie spółki należy odróżnić od wystąpienia wspólnika. To ostatnie jest zdarzeniem prawnym powodującym, że wspólnik traci swoje członkostwo w spółce, ale spółka istnieje dalej. Natomiast rozwiązanie spółki jest zdarzeniem odnoszącym się do wszystkich wspólników i spółki. Ustawodawca po raz kolejny zastosował dziwną konwencję językową, która wymaga objaśnienia. Sformułowanie „rozwiązanie spółki”, zamieszczone w art. 58 i 84 § 2 k.s.h., użyte zostało we wskazanych przepisach w różnych znaczeniach. W art. 58 mowa jest nie tyle o rozwiązaniu spółki, ile o przyczynach powodujących wszczęcie postępowania likwidacyjnego, a w konsekwencji rozwiązanie spółki (por. J. Frąckowiak, Pojęcie, powstanie i ustanie podmiotowości gospodarczej. Zagadnienia cywilnoprawne, Rejent 1998, nr 5, s. 50). Dokonuje się również rozróżnienia terminologicznego, tj. wyodrębnia pojęcia „rozwiązanie spółki” i „ustanie spółki” (J. Szwaja, Kodeks, 2006, t. I, s. 469). Skutek w postaci ustania spółki nie musi jednak nastąpić (por. między innymi art. 59, 64 § 1, art. 583 k.s.h.). Z kolei w art. 84 § 2 k.s.h. mowa jest o rzeczywistym rozwiązaniu spółki. Możemy wyróżnić bezwzględne przesłanki rozwiązania (art. 58 pkt 6, tj. wydanie prawomocnego orzeczenia, które zawsze spowoduje rozwiązanie) i przesłanki względne. Dotyczy to również ogłoszenia upadłości, gdyż postępowanie może zakończyć się układem czy z innych przyczyn być uchylone lub umorzone. Podstawowym skutkiem zaistnienia przyczyn rozwiązania jest wszczęcie procesów likwidacyjnych, nawet jeżeli następuje podział majątku in natura.

Śmierć wspólnika powoduje rozwiązanie spółki, jeżeli umowa spółki nie stanowi inaczej (zob. wyrok SA w Warszawie z dnia 26 października 2006 r., VI ACa 394/06, OSA 2008, z. 8, poz. 26, z aprobującą glosą A. Wiśniewskiego, Glosa 2010, nr 2, s. 64 i n., zgodnie z którym dwuosobowa spółka jawna nie ulegnie rozwiązaniu ze względu na śmierć jednego ze wspólników wskutek zamieszczenia w umowie spółki postanowienia odwołującego się do art. 60 k.s.h.; por. art. 60 k.s.h.; podobnie T. Rutkowski, Śmierć wspólnika w dwuosobowej spółce jawnej, Mon.Praw. 2010, nr 23, s. 1320). Rozwiązanie spółki następuje z mocy ustawy, bez potrzeby wydawania przez sąd czy inny organ orzeczenia. Takie same skutki jak śmierć wywołuje uznanie wspólnika za zmarłego (J. Szwaja, Kodeks, 2006, t. I, s. 472) oraz wykreślenie z rejestru handlowej spółki osobowej bądź osoby prawnej, która jest wspólnikiem. W przypadku śmierci wspólnika, możliwe jest jednak przekształcenie spółki jawnej w komandytową lub komandytowo-akcyjną z przyznaniem spadkobiercom statusu komandytariuszy, a w drugim przypadku akcjonariuszy (art. 583 § 1-2 k.s.h.) – zob. A.J. Witosz, Przekształcenie spółki jawnej na żądanie spadkobierców zmarłego wspólnika, PPH 2010, nr 9, s. 24 i n.

W tym miejscu wskazuję na kolejny artykuł ksh:

Art. 66. [Przejęcie majątku spółki przez jedynego wspólnika]
Jeżeli w spółce składającej się z dwóch wspólników po stronie jednego z nich zaistnieje powód rozwiązania spółki, sąd może przyznać drugiemu wspólnikowi prawo do przejęcia majątku spółki z obowiązkiem rozliczenia się z występującym wspólnikiem zgodnie z art. 65.

Z treści komentowanej regulacji wynika, że w razie stwierdzenia, iż przyczyna rozwiązania spółki jawnej tworzonej przez dwóch wspólników jest spowodowana przez jednego z nich, sąd może przyznać drugiemu majątek tej spółki, z obowiązkiem rozliczenia się z występującym wspólnikiem (por. wyrok SN z dnia 26 września 2007 r., IV CSK 165/07, Mon.Praw. 2007, nr 20, poz. 1114). Jednocześnie sąd nie może przyznać prawa do przejęcia majątku spółki jawnej wspólnikowi, w osobie którego zachodzi powód do rozwiązania spółki (tak SN w wyroku z dnia 26 września 2007 r., IV CSK 165/07, LEX nr 377004).

Spółka jawna może istnieć tylko wówczas, gdy jest co najmniej dwóch wspólników. W tym kontekście komentowany przepis należy rozpatrywać w związku z art. 67 § 1in fine. Zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku w związku z zaistnieniem przyczyn rozwiązania spółki jawnej, nie ma obowiązku przeprowadzania postępowania likwidacyjnego. Tyle tylko, że w pierwszym przypadku podstawą do tego jest przepis ustawy upoważniający sąd do wydania stosownych rozstrzygnięć, natomiast w drugim przypadku to wspólnicy uzgadniają inny sposób zakończenia działalności spółki. Nie ma wszakże przeszkód, aby przy istniejącym konsensusie w spółce dwuosobowej ustalić przejście przedsiębiorstwa spółki na drugiego wspólnika, bez uciekania się do wstępowania na drogę sądową, jeżeli zaszłaby jedna z przyczyn rozwiązania spółki określonych w art. 58 k.s.h. Decyzja o kontynuowaniu prowadzenia działalności gospodarczej w ramach przedsiębiorstwa spółki przez jednego spośród wspólników spółki dwuosobowej może być podjęta przez sąd. Zgodnie z komentowanym przepisem sąd może przyznać pozostającemu wspólnikowi prawo przejęcia majątku spółki, z obowiązkiem spłaty drugiego wspólnika. Konsekwencją takiego rozstrzygnięcia powinno być wykreślenie spółki z KRS i wpisanie wspólnika jako indywidualnego przedsiębiorcy (osoby fizycznej). Zgodnie z art. 14 ust. 2 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej przedsiębiorcy będący osobami fizycznymi podlegają wpisowi do Ewidencji Działalności Gospodarczej. W takiej sytuacji dochodzi do swoistego „przekształcenia” spółki jawnej dwuosobowej w przedsiębiorcę jednoosobowego. Przepis ten ma na celu ochronę przedsiębiorstwa spółki. Nie przewiduje on przedłużenia spółki, ale zapobiega likwidacji jej przedsiębiorstwa (tak J. Trzebiński, Regulacje prawne…, op. cit., s. 193). Tak więc na przejmującego przechodzą wszelkie składniki tworzące przedsiębiorstwo spółki. W przypadku zbycia przedsiębiorstwa, o którym mowa w art. 552 k.c., ma miejsce sukcesja uniwersalna. Sama czynność zbycia jest następstwem jednostronnej czynności prawnej – nabycia uno actu.

Na powyższe zagadnienie należy spojrzeć nieco inaczej w przypadku przejęcia majątku spółki, w tym przedsiębiorstwa, w trybie art. 66 k.s.h. Moim zdaniem sytuacja jest zbliżona do tej, która wiąże się ze zbyciem przedsiębiorstwa, ale nie jest z nią tożsama. Przede wszystkim nie mamy tu do czynienia z żadną czynnością prawną między zbywcą a nabywcą, a przejęcie następuje z mocy orzeczenia sądowego. W tym kontekście można mówić o nabyciu przedsiębiorstwa, a nie jego zbyciu. Po drugie, gdy chodzi o skutki w sferze praw i obowiązków, należy przyjąć sukcesję konstytutywną, tożsamą w istocie z zasadą kontynuacji, przyjętej w procesach przekształcania spółek (art. 551 i n. k.s.h.) czy „przerejestrowania” spółki cywilnej w spółkę jawną (art. 26 § 3-6 k.s.h.). Z pewnością przejście tych praw i obowiązków ma z punktu widzenia skutków charakter „mocniejszy” niż sukcesja, o której mowa w art. 552 k.c. Przede wszystkim dlatego, że art. 552 k.c. przewiduje możliwe wyjątki od możliwości zbycia niektórych składników majątkowych. W przypadku rozstrzygnięcia sądowego wyłączenia takie są niedopuszczalne, ze względu na cel utrzymania przedsiębiorstwa w dotychczasowym kształcie. Kolejna różnica przy przejściu majątku na jednego ze wspólników, w stosunku do zbycia przedsiębiorstwa dotyczy zobowiązań i obciążeń. Zostały one aktualnie wyłączone z pojęcia przedsiębiorstwa. Natomiast w przypadku przejęcia majątku zobowiązania i obciążenia również przechodzą na przejmującego.

W związku z powyższym uznać należy, że przejęcie majątku w rozumieniu art. 66 k.s.h., nawet gdy częścią jest przedsiębiorstwo, jest konstrukcją specyficzną, również w stosunku do zbycia przedsiębiorstwa. Chodzi więc o to, aby w wyniku kontynuacji praw i obowiązków ze sfery stosunków cywilnoprawnych, administracyjnych, pracowniczych, doszło do takiego przejęcia majątku, w tym przedsiębiorstwa, aby działalność była nieprzerwana, niezakłócona z punktu widzenia przede wszystkim uczestników obrotu (kontrahentów) dotychczasowej spółki.

Przejście przedsiębiorstwa spółki na wskazanego w wyroku uprawnionego może nastąpić dopiero w sytuacji całkowitego wyczerpania drogi sądowej i uprawomocnienia się wyroku. Samo wydanie nieprawomocnego wyroku nie upoważnia jeszcze do przejścia przedsiębiorstwa na uprawnionego. Analogicznie jednak, tak jak podstawą do przejścia majątku spółki jawnej jest prawomocny wyrok, tak dla wspólnika, który nie ma uprawnienia do przejęcia majątku, powstaje ogólne prawo do żądania spłaty wartości części majątku, zgodnie z art. 65 k.s.h. W tym sensie wyrok o rozwiązaniu spółki i udzieleniu upoważnienia do przejęcia majątku spółki ma charakter konstytutywny i wywiera skutek od chwili uprawomocnienia się (ex nunc).

Kolejny problem wiąże się z ustaleniem zasad postępowania po wydaniu prawomocnego wyroku sądu.

Artykuł 67 § 1 k.s.h. ustala zasadę, że konieczne jest przeprowadzenie likwidacji spółki w każdej sytuacji, o której mowa w art. 58 k.s.h., chyba że wspólnicy uzgodnili inny sposób zakończenia działalności spółki. Tak więc można by wnioskować, że tylko konsensus wspólników co do innego sposobu zakończenia działalności, przez na przykład rozliczenie, podział in natura itd., mógłby spowodować, że można odstąpić od likwidacji. Artykuł 58 pkt 6 k.s.h. odnosi się do prawomocnego orzeczenia sądu jako przyczyny rozwiązania spółki. Pamiętać też należy, że art. 58-66 k.s.h., a więc również interesujący nas artykuł, dotyczący przejęcia majątku spółki dwuosobowej, znajduje się w tym samym rozdziale 4, poświęconym przyczynom rozwiązania spółki. Natomiast art. 67 k.s.h. rozpoczyna odrębny rozdział 5, poświęcony postępowaniu likwidacyjnemu. W tym ostatnim przypadku przepisy tego rozdziału nie będą miały zasadniczo (z niewielkimi wyjątkami, na przykład art. 84 k.s.h.) zastosowania do uzgodnienia przez wspólników innego sposobu zakończenia działalności spółki. Można więc przyjąć, że ustawodawca popełnił błąd, gdyż z prostego zestawienia art. 66 i 67 k.s.h. mogłoby wynikać, że wydanie i uprawomocnienie się takiego wyroku nie niweczy bytu prawnego spółki i istnieje konieczność przeprowadzenia likwidacji w trybie art. 67 i n. k.s.h.

Jednakże takie rozumowanie nie może być zastosowane w przypadku rozwiązania spółki w trybie art. 66 k.s.h. Pamiętać należy, że w art. 66, podobnie jak w art. 58 i n. k.s.h., sformułowanie „rozwiązanie spółki” może być rozumiane tylko i wyłącznie jako przyczyna (powód) późniejszego wykreślenia spółki z rejestru. Sam prawomocny wyrok nie rozwiązuje spółki w tym sensie, że nie kończy on jej bytu prawnego, a dopiero po zaistnieniu określonych okoliczności faktycznych i prawnych dochodzi do rozwiązania spółki w sensie ścisłym, tj. do wykreślenia jej z rejestru.

W związku z powyższym trzeba przyjąć specyfikę art. 66 k.s.h. i uznać, że w wyniku uprawomocnienia się wyroku następuje przejście całego majątku spółki na jednego ze wspólników. Powoduje to brak konieczności przeprowadzania likwidacji spółki i nie ma konieczności uzyskania konsensusu, o którym mowa w art. 67 § 1 k.s.h. co do innego niż postępowanie likwidacyjne zakończenia działalności spółki. W tym przypadku wyrok sądu zastępuje oświadczenie woli wspólnika o przejęciu majątku. Nie ma więc konieczności i potrzeby składania jakichkolwiek oświadczeń, zarówno przez tego, który staje się uprawnionym do majątku, jak i tego, który majątku spółki jest pozbawiony. Przejście majątku spółki na podmiot wskazany w wyroku nie jest uzależnione od obowiązku rozliczenia się z drugim wspólnikiem, który nie uzyskał prawa do przejęcia i nie zależy od jakichkolwiek innych czynności w tym zakresie. Prawu wspólnika do majątku odpowiada roszczenie drugiego wspólnika o rozliczenie się, stosownie do art. 65 k.s.h.

Jak to już zostało stwierdzone, podstawą rozwiązania spółki jest wyrok o rozwiązaniu spółki, w którego następstwie powinien zostać złożony wniosek o wykreślenie spółki z rejestru. Te dwa momenty: wyrok rozwiązujący spółkę i wykreślenie z rejestru spółki są rozłożone w czasie, a niezależne od siebie w tym sensie, że wniosek o wykreślenie można złożyć dopiero po uprawomocnieniu wyroku rozwiązującego spółkę. W ten sposób nie ma potrzeby przeprowadzania postępowania likwidacyjnego, gdyż majątek już przeszedł na jednego ze wspólników. Wykreślenie z rejestru następuje natomiast po tym przejściu, a więc w sytuacji, gdy spółka nie ma już majątku. Wykreślenie spółki jawnej z rejestru następuje na wniosek któregokolwiek ze wspólników.

Podsumowując, przyjąć należy, że byt prawny spółki ustaje z chwilą wykreślenia z rejestru na podstawie wniosku któregokolwiek ze wspólników, będącego następstwem wydania prawomocnego wyroku sądu o rozwiązaniu spółki. Następstwem tego ostatniego jest przejście majątku spółki na wspólnika wskazanego w wyroku.

Wspólnik spółki jawnej, któremu sąd przyznał prawo do przejęcia majątku spółki na podstawie art. 66 k.s.h., wstępuje do ewentualnych procesów toczących się z udziałem spółki w jej miejsce jako jej ogólny następca prawny (por. tezy zawarte w uzasadnieniu postanowienia SN z dnia 19 grudnia 2007 r., V CSK 343/07, OSNC 2009, nr 2, poz. 34).

Przejście majątku spółki na jednego ze wspólników z obowiązkiem rozliczenia się z innym wspólnikiem stanowi kolejny istotny skutek wyroku sądu o rozwiązaniu spółki. Zgodnie z brzmieniem art. 66 k.s.h. do rozliczeń z byłym wspólnikiem (niewystępującym, jak to wynika z art. 66, bo on nie występuje ze spółki, ale jest pozbawiony członkostwa w niej) stosuje się reguły określone w art. 65 k.s.h. Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, w jaki sposób należy obliczyć wartość, która przysługuje wspólnikowi pozbawionemu prawa do majątku. Obliczenie to powinno nastąpić przy uwzględnieniu następujących zasad:

1)należy określić wartość udziału kapitałowego wspólnika;

2)wartość udziału kapitałowego powinna być określona na podstawie odrębnie sporządzonego tylko dla tej okoliczności bilansu;

3)wartość udziału kapitałowego wspólnika powinna uwzględniać wartość zbywczą majątku spółki;

4)dniem bilansowym jest dzień wniesienia pozwu, gdyż w tym przypadku możemy mówić o wyłączeniu wspólnika na mocy prawomocnego orzeczenia sądu (zasada ta ma zastosowanie do art. 63 § 2 i art. 66 k.s.h.).

Podstawą rozliczenia z byłym wspólnikiem, któremu nie przyznano prawa do majątku, jest wartość udziału kapitałowego, a wartość zbywcza majątku spółki powinna być ustalona tylko w celu określenia wartości udziału kapitałowego wspólnika, który winien zostać spłacony. Udział kapitałowy zgodnie z art. 50 § 1 k.s.h. odpowiada wartości rzeczywiście wniesionego do spółki wkładu (z rozważań powyższych wyłączam sytuację, gdy wspólnicy w umowie spółki inaczej określili pojęcie wkładu kapitałowego, ze względu na dyspozytywny charakter art. 50 k.s.h.). Niezależnie jednak od powyższego udział kapitałowy oznacza określoną wartość księgową wyrażoną w pieniądzu i zapisaną ma koncie wspólnika w księgach handlowych.

Odpowiednie stosowanie art. 65 § 1 k.s.h. winno się odbyć przy odróżnieniu pojęć „udział kapitałowy” i „udział”, o którym mowa w art. 82 § 1-3 i art. 83 k.s.h. W tym ostatnim przypadku mowa jest w istocie nie o udziale kapitałowym, ale o wysokości udziałów w majątku spółki, jaka przysługuje w następstwie przeprowadzonego postępowania likwidacyjnego (udział likwidacyjny). Natomiast w art. 65 § 1 k.s.h. nie ma mowy o udziale w majątku likwidowanej spółki, gdyż do likwidacji nie dochodzi, ale o wartości udziału kapitałowego, który ma być określony przy uwzględnieniu wartości zbywczej majątku spółki. W ten sposób wartość udziału kapitałowego może zwiększyć się lub zmniejszyć w stosunku do wartości z chwili wniesienia do spółki. Należy przy tym pamiętać, że jeżeli udział kapitałowy wspólnika, który nie został upoważniony do przejęcia majątku, wykazuje wartość ujemną, wspólnik ten jest obowiązany wyrównać spółce przypadającą na niego brakującą wartość.

Ustalenie wartości udziału kapitałowego z uwzględnieniem wartości zbywczej majątku musi być powiązane z ustaleniem, jak należy rozumieć ową wartość zbywczą. Kodeks spółek handlowych jest właściwie jedynym aktem prawnym, w którym występuje pojęcie „wartość zbywcza”, stąd pewne problemy z ustaleniem relacji tego pojęcia do pojęć występujących w ustawie o rachunkowości. Bliskim temu pojęciu w ustawie o rachunkowości jest pojęcie „cena (wartość sprzedaży) netto”.

Określenie wartości zbywczej powinno być odnoszone do ustalonej wartości uwzględniającej zarówno aktywa, jak i pasywa spółki. Wartość zbywcza jest to wartość, po której można uzyskać cenę na rynku. Nie powinny tu więc wchodzić w grę żadne subiektywne oceny, odnoszące się do przyjmowanej wartości. Powstaje w związku z tym problem uwzględnienia przy wartości zbywczej umów zawartych i nierozwiązanych. Dotyczy to przede wszystkim tzw. umów przychodowych.

Prima facie wydawać by się mogło, że prawa z takich umów powinny być uwzględnione w ustaleniu wartości zbywczej, skoro przechodzą na nabywcę. Jednakże na problem ten należy spojrzeć inaczej i wyłączyć z wyceny te umowy, z którymi wiążą się określone prawa i obowiązki dla „wyłączonego”. Przy przejęciu majątku w trybie art. 66 k.s.h. ma miejsce zupełnie inna sytuacja od tej, jaka jest uregulowana w art. 266 i n. k.s.h. (wyłączenie wspólnika) czy w art. 4181 k.s.h. (sell out right). W tych przypadkach, z pozoru podobnych, wspólnik wyłączony traci wszelkie prawa i obowiązki w stosunku do majątku spółki, uzyskując stosowne spłaty. W przypadku art. 66 k.s.h. w zw. z art. 65 (podobnie jak i art. 63 § 2 k.s.h.) nie ma zupełnie zerwanej więzi między byłymi wspólnikami. „Wyłączonemu” wspólnikowi przysługują bowiem określone prawa i obowiązki w sytuacji, gdy nie jest już wspólnikiem. Dlatego też ustalając wartość zbywczą, należy wyłączyć umowy przychodowe, bowiem nie uwzględniając ich wartości przy wycenie, zyskuje się prawo do zysku ze spraw jeszcze niezakończonych. Inaczej „wyłączony” wspólnik byłby dwukrotnie „premiowany”.

Ustalenie poziomu spłaty powinno się odbyć na podstawie odrębnego bilansu, ale ustalenie wartości udziału kapitałowego może wiązać się z różnicami w stosunku do wyceny bilansowej. Istnieje prawdopodobieństwo, że wypłata dokonana na rzecz ustępującego wspólnika będzie wyższa, aniżeli wynikałoby to ze zwykłego bilansu. Może też zdarzyć się odwrotna sytuacja. W przypadku wystąpienia wątpliwości co do wartości spłaty należy powołać biegłego, który rozstrzygnie wątpliwości w tym zakresie. Oczywiste jest, że będzie istnieć rozbieżność oczekiwań między przejmującym przedsiębiorstwo, zainteresowanym wypłatą jak najniższej wartości udziału kapitałowego, a wspólnikiem „wyłączanym”, który chce osiągnąć cenę najwyższą. Przy rozstrzyganiu tego problemu należy przyjąć generalną zasadę działania biegłego, że wartość wypłaconego udziału kapitałowego powinna wiązać się z okolicznością, że dany wspólnik traci członkostwo w spółce, ale jednocześnie utrzymuje określone prawa i obowiązki. Dlatego też, jeżeli istnieją tzw. umowy przychodowe, to nie mają one znaczenia z punktu widzenia ustalenia wartości zbywczej i nie zwiększają wartości przedsiębiorstwa spółki. Wartość tych umów będzie miała znaczenie przede wszystkim z punktu widzenia udziału w zyskach, o czym poniżej.

Przepisy kodeksu spółek handlowych nie ustanawiają terminu wypłaty udziału kapitałowego. Prawomocny wyrok sądu daje ogólne prawo ustępującemu wspólnikowi do żądania wypłaty wartości udziału kapitałowego. Jednakże prawo to ma charakter ogólny, niezwiązany jeszcze z roszczeniem o wypłatę. Przyjąć należy, że wypłata udziału kapitałowego powinna nastąpić niezwłocznie po sporządzeniu bilansu. Tak więc zobowiązanie powstaje z chwilą sporządzenia bilansu. Ten ostatni powinien być sporządzony w ciągu trzech miesięcy od dnia bilansowego, tj. dnia wniesienia pozwu. Należy zwrócić tu uwagę, że wspólnik „wyłączony” w czasie sporządzania bilansu nie jest już wspólnikiem, nie bierze udziału w jego sporządzaniu, ale przysługują mu określone prawa wynikające z art. 65 § 5 k.s.h. w zakresie kontroli. W związku z powyższym przyjąć należy, że odsetki należne ustępującemu wspólnikowi należą się od momentu, gdy roszczenie stało się wymagalne. To ostatnie zgodnie z art. 455 k.c. następuje niezwłocznie po wezwaniu do spełnienia świadczenia. Mamy więc rozłożony w czasie proces, w którym istotnych jest kilka dat: data wniesienia pozwu – data uprawomocnienia się wyroku sądu – data sporządzenia bilansu – data wezwania do spełnienia świadczenia.

Tak więc wspólnik, którego sąd „wyłączył” ze spółki, nie ma prawa do majątku spółki, a jedynie do wkładu kapitałowego, którego wartość powinna uwzględnić zmiany związane z wartością zbywczą majątku.

Nieco odmienny problem od ustalenia wartości rozliczenia wiąże się z zagadnieniem uczestnictwa w zyskach i stratach ze spraw jeszcze niezakończonych. Z art. 65 § 5 k.s.h. wynikają trzy ogólne zasady:

1)wspólnik, który nie przejął majątku, uczestniczy w zysku i stracie ze spraw jeszcze niezakończonych;

2)wspólnik ten nie ma prawa wpływu na prowadzenie spraw wszelkich przez przedsiębiorcę jednoosobowego – w tym również tych, które są jeszcze niezakończone;

3)wspólnikowi temu przysługuje prawo do żądania wyjaśnień, rachunków, podziału zysku i straty z końcem roku obrotowego.

Prawo do udziału w zyskach spółki obowiązuje cały czas, gdy można wykazać, że dotyczy to spraw rozpoczętych, wtedy, gdy był jeszcze wspólnikiem, tj. przed uprawomocnieniem się wyroku, a które nie zostały jeszcze zakończone. Powstaje w związku z tym dosyć specyficzna sytuacja: z jednej strony ustawodawca traktuje „wyłączonego” wspólnika, przyjmując wartość zbywczą jego udziału kapitałowego, z drugiej zaś dając mu możliwość partycypowania w interesach kontynuowanych przez przedsiębiorcę jednoosobowego. Sytuacja ta przypomina nieco rozwód z obowiązkiem alimentacyjnym. Jednak tylko w pewnej sytuacji, gdy działalność przedsiębiorcy jest dochodowa. Jeżeli jednak efekty działalności przedsiębiorcy jednoosobowego, który przejął majątek, będą w zakresie spraw niezakończonych deficytowe, to „wyłączony” wspólnik będzie uczestniczył w stracie. Nie można nie oprzeć się pewnej uwadze, że ustawodawca niepotrzebnie „wiąże” losy ustępującego wspólnika i wspólnika przejmującego majątek. Można to w jakiś sposób zrozumieć i tłumaczyć rodzajem „rekompensaty” za nieuczestniczenie w spółce i nieosiąganie korzyści z tytułu tych spraw, do których być może sam doprowadził. Jednakże istniejąca „nić” powiązania zysku (straty) w nowej sytuacji prawnej może rodzić nie tylko konflikty, ale określone problemy praktyczne co do realizacji praw. Uczestniczenie w zyskach i stratach przez ustępującego wspólnika trwa przez cały czas do momentu zakończenia spraw „niedokończonych”. Jeżeli obliczenie udziału w zyskach i stratach będzie niemożliwe w momencie wypłaty wartości udziału kapitałowego, wspólnik ma roszczenie o wypłatę zysku, bądź spółka będzie mogła dochodzić partycypacji w stratach. Jeżeli sprawy się jeszcze nie zakończą, a skutki ich realizują się po wystąpieniu wspólnika ze spółki, występujący uczestniczy w zysku i stracie.

Niewątpliwie będzie rzeczą trudną do zaakceptowania przez prowadzącego jednoosobowo działalność gospodarczą „mieszanie” się do jego działalności przez byłego wspólnika. Ten ostatni może jednak to czynić właściwie bardzo długo po ustąpieniu, a nawet jest to możliwe po śmierci tego wspólnika. Dlatego też wydaje się celowe „wyodrębnienie spraw” niedokończonych i umożliwienie zapoznania się z ich tokiem wspólnikowi „wyłączonemu”. Zgodnie z art. 65 § 5 zd. ostatnie k.s.h. osoby te będą miały prawo – dopóki istnieją sprawy kontynuowane – żądać wyjaśnień, rachunków oraz podziału zysku i straty z końcem każdego roku obrotowego.

W sensie praktycznym najlepsze dla funkcjonowania przedsiębiorcy jednoosobowego jest zamknięcie spraw, które są niezakończone. Jak już stwierdziłem, przez sprawy jeszcze niezakończone należy rozumieć wszelkie sprawy, co do których podjęto decyzję w trakcie, gdy „wyłączony” wspólnik był jeszcze wspólnikiem, a których skutki realizują się później, już po jego „wyłączeniu”. Pojęcie to jest więc szerokie i obejmuje zarówno istniejące, wymagalne, jak i niewymagalne wierzytelności, sprawy sądowe w toku, wszelkiego rodzaju umowy o charakterze ciągłym, zawarte na czas nieoznaczony i oznaczony. W tym ostatnim przypadku prawo do zysku wystąpi tylko w takiej części, w jakiej obowiązywała umowa w stosunku rocznym. W przypadku umów zawartych na czas nieoznaczony, jeżeli generują one zyski, to prawo do nich trwa przez cały czas ich obowiązywania. Wspólnik, któremu nie przyznano prawa do majątku spółki, odpowiada za zobowiązania spółki do czasu wykreślenia z rejestru. W toku prowadzenia spraw przez przedsiębiorcę jednoosobowego ma on pełne prawa w tym zakresie, a „wyłączony” wspólnik nie ma wpływu na prowadzenie tych spraw. Brak możliwości wpływu na prowadzenie spraw niedokończonych potwierdza brak możliwości wpływu na inne sprawy. Jednakże uprawnienia, jakie mu przysługują, to wynikające z § 5 art. 65 k.s.h. prawo żądania wyjaśnień i rachunków, w związku z czynnościami, które nie są zakończone. Prowadzenie przedsiębiorstwa przez przedsiębiorcę jednoosobowego odbywa się wyłącznie na jego rachunek. Dlatego też należy przyjąć maksymalną swobodę co do sposobu gospodarowania. Nie można przyjąć, aby prowadzący przedsiębiorstwo przedsiębiorca jednoosobowy miał jakieś szczególne ograniczenia co do decyzji związanych z prowadzeniem działalności. Nie ma przeszkód, aby rozwiązał umowy, przedłużył ich obowiązywanie, modyfikował ich treść. W sprawach dotyczących rozwiązania czy modyfikacji umów rozstrzygają decyzje o charakterze biznesowym. Jeżeli podjęta zostanie decyzja o rozwiązaniu umowy, to traci na tym nie tylko były wspólnik, ale również aktualnie prowadzący przedsiębiorstwo. Na podjętą decyzję o rozwiązaniu umowy nie potrzeba zgody byłego wspólnika.

Oczywiście może pojawić się zarzut ze strony „wyłączonego” wspólnika dotyczący rozwiązania „umów przychodowych” co do pozbawienia go zysku z tego tytułu. Niewątpliwie w takiej sytuacji będzie mógł żądać odszkodowania na podstawie art. 415 k.c. Jednakże będzie on musiał udowodnić winę przedsiębiorcy w tym zakresie. Dlatego korzystne byłoby, gdyby umowy rozwiązywali czy modyfikowali kontrahenci przedsiębiorcy. Oczywiście powtórne zawarcie umowy takiej samej treści po „wygaśnięciu” umowy, a więc wygaszenie spraw niezakończonych, może stanowić podstawę do wykazania zamiaru pozbawienia „wyłączonego” wspólnika prawa do zysku. Należy jednak pamiętać, że wykazanie winy w takiej sytuacji może być utrudnione ze względu na swobodę decyzji „biznesowych” przedsiębiorcy jednoosobowego. W kwestii tej mimo swobody w prowadzeniu działalności należy postępować dosyć ostrożnie. Trudniejsze pole manewru miałby „wyłączony” wspólnik, gdyby umowy były rozwiązane przez kontrahentów.

Poszukując prawnego rozwiązania problemu, sądzę, że można by rozważyć „wyjście” z formy prowadzenia działalności przez przedsiębiorcę jednoosobowego w oparciu o przejęty majątek i powtórne utworzenie spółki jawnej z innym podmiotem, czy wniesienie przedsiębiorstwa do spółki kapitałowej. W ten sposób zostałby zamknięty problem „mieszania się” w funkcjonowanie przedsiębiorcy przez „wyłączonego” wspólnika poprzez możliwość żądania wyjaśnień i rachunków oraz problem partycypacji w zysku. Wniesienie przedsiębiorstwa do spółki dawałoby możliwość zastosowania art. 552 k.c. ze wszelkimi konsekwencjami z tego wynikającymi, a więc także przeniesieniem koncesji, zezwoleń itd. Pewną formą „zamknięcia” wzajemnych relacji jest generowanie strat w sprawach jeszcze niezakończonych i wezwanie do partycypacji „wyłączonego” wspólnika.

W przypadku prób oddziaływania byłego wspólnika na działające przedsiębiorstwo przedsiębiorcy jednoosobowego, na przykład poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych wiadomości wśród kontrahentów spółki jawnej, które wprowadzają w błąd, należy uznać takie działania za czyn nieuczciwej konkurencji w stosunku do przedsiębiorcy, który przejął majątek.

Podsumowując, co do sytuacji byłych wspólników, w następstwie zastosowania art. 66 k.s.h., można przyjąć, że ustawodawca przyjął model przeprowadzenia „rozwodu” między wspólnikami z jednoczesnym obowiązkiem „alimentowania” jednego przez drugiego, i to przez trudny do określenia czas. Jednakże łagodzi takie spojrzenie to, że istnieje również ryzyko uczestniczenia w stracie ze spraw niedokończonych w sytuacji, gdy nie ma się wpływu na ich prowadzenie.